Logopedyczne abra-kadabra,
czyli Tasia i Psotek
z Kruszynkowego Przedszkola
Zapraszamy do „Logopedycznego kącika – Abra-kadabra”! To miejsce, w którym dzieci znajdą ciekawe historyjki i rymowane wierszyki wspierające rozwój mowy. Poprzez zabawę słowem i dźwiękiem najmłodsi mogą ćwiczyć poprawną wymowę oraz rozwijać swoją wyobraźnię. Nauka staje się tu przyjemnością, a każde słowo ma magiczną moc!
W głębi kruszynkowego placu zabaw, gdzie liście szeptały tajemnice, a strumyk nucił własną piosenkę, mieszkała młoda czarodziejka Tasia. Miała długie, rude włosy i różdżkę-miotełkę z gałązki lipowego drzewa, w której mieszkała odrobina księżycowego pyłu. Tasia była dobrą i pogodną czarodziejką, choć czasem zdarzało jej się… przesadzać z magią.

Zielonooka i rudowłosa;
Z różdżką-miotełką po łące hasa.
Lubi skrzatowi ucierać nosa.
To czarodziejka – pogodna Tasia.
Nieopodal Kruszynkowego Przedszkola na skaju Zielonego Boru w brzozowej dziupli mieszkał skrzat Psotek — wesoły urwis w zielonym kapelusiku. Psotek uwielbiał robić psikusy. Potrafił schować się w cieniu każdego kwiatu i kamyczka. Był tak szybki, że nawet wiewiórki nie mogły go dogonić.

Ma jak wy kilka lat,
Mieszka w dziupli mały skrzat.
Kapelusik ma zielony,
Łepek modnie przystrzyżony.
Psotek dzielny chwat,
Co ma kilka lat.
Pewnego ranka Tasia obudziła się, przeciągnęła, wyjrzała przez swoje okrągłe okienko i… zaniemówiła. Cały jej przydomowy ogródek był pokryty różowym, błyszczącym śniegiem!
— Psotek! — westchnęła. — Tylko on mógł zrobić coś takiego w środku wiosny. I rzeczywiście — zza huśtawki wysunął się mały zielony kapelusik. — To był eksperyment Tasiu! — zawołał Psotek z szerokim uśmiechem.
— Chciałem zrobić najpyszniejszą, orzeźwiającą posypkę z fiołkowych płatków. Z taką posypką moje orzechowe ciasteczka byłyby jeszcze smaczniejsze, ale… trochę mi wyszło za dużo śniegu.
Tasia pokręciła głową, ale nie była zła. W końcu żarty Psotka czasem kończyły się czymś ciekawym.
I tym razem tak się stało. Zrobił się magiczny problem. Okazało się, że różowy śnieg zaczął puchnąć! Robiło się go coraz więcej i więcej. Puchate grudki wędrowały po ogrodzie jak małe chmurki i gdy dotknęły fiołka słychać było „puf!„. A wtedy natychmiast z jednej grudki robiły się dwie maleńkie bańki. Wyglądały zupełnie jak bańki mydlane.
— Jeśli tak dalej pójdzie, cała okolica będzie w bańkach mydlanych! — krzyknęła Tasia.
— To może być piękne! — radośnie zawołał Psotek.
— O nie! Musimy to zatrzymać. Ale jak?
Tasia i Psotek postanowili zasięgnąć rady mędrca. Ruszyli do Zielonego Boru. Tam w Starym Pniu mieszkał Drzewiec — mądry duch lasu.
Nie łatwo go było znaleźć. Ale w końcu dostrzegli – niby oko na korze. To właśnie był Drzewiec.

— Różowe rozchodzące się grudki śniegu, to magia radosna — powiedział grubym głosem Drzewiec, kiwając powoli koroną.

— Uspokoi ją tylko zaklęcie Zgody. Musicie je rzucić razem.
Psotek przełknął ślinę. Nigdy wcześniej nie współpracował przy zaklęciach. Wolał psocić sam.
Tasia i Psotek wrócili na kruszynkowy plac zabaw. Stanęli obok siebie.
— Psotku, ty musisz pomyśleć o czymś bardzo przyjemnym i spokojnym — powiedziała Tasia.
— O spokojnym… psikusie? — zachichotał skrzat.
— Nie. O spokojnym przyjemnym dniu.
Psotek zamknął oczy i wyobraził sobie siebie leżącego na trawie. Poczuł, że słońce grzeje jego brzuszek, usłyszał szum strumyka, poczuł miły zapach kwiatów…
Tasia uśmiechnęła się, uniosła swoją różdżkę-miotełkę, i…
obydwoje wolno i bardzo wyraźnie wypowiedzieli zaklęcie:
a i o e, a i o e,
a-mla, e-pte
a i o e, a i o e
czar spełnia się!
I… wiatr wzmógł się unosząc różowy śnieg nad ziemię. Śnieg zatańczył w powietrzu i zwinął się w maleńką trąbę powietrzną. Trąba jeszcze przez chwilę wirowała aż w końcu wchłonął ją błyszczący kryształek, który spadł prosto na dłoń Psotka.
— T, t… to moje? — zapytał z niedowierzaniem.
— Na pamiątkę — powiedziała Tasia. — Ale następnym razem pytaj, zanim coś zaczarujesz.
Psotek kiwnął głową, a w jego oczach błyszczały już nowe pomysły.
Drogie Dzieci, a oto zadanie dla Was!
Powtórzcie zaklęcie Tasi i Psotka.
Wypowiadajcie je, podobnie jak oni, wolno i wyraźnie.